(22) 843 40 12

ul. Smoluchowskiego 1, 02-679, Warszawa - Mokotów

Pon. - Pt. 6:30 - 18:00

Życzenia Wielkanocne

    Moi Drodzy,
    w okresie Wielkiego Postu częściej wpatrujemy się w Krzyż Chrystusa, który jest znakiem naszej tożsamości duchowej. Przytłoczeni codziennymi problemami znajdujemy w nim oparcie podczas trudnej ziemskiej wędrówki. Dzięki niemu potrafimy zrozumieć sens życia i sens cierpienia związanego z ludzkim losem, bo w Krzyżu obecna jest tajemnica niepojętej miłości Boga do człowieka.
    W naszej Parafii kontemplowanie tej tajemnicy wydaje się ułatwione za sprawą dwóch rzeźb stojących już od dziesięciu lat blisko ołtarza. Wystarczy przyjść pod ten krzyż, stanąć z pokorą przy figurze Maryi i prosić, żeby Chrystus nauczył nas wielbić Boga Ojca, wypełniać Jego wolę, przebaczać bliźnim i okazywać im miłość.
    Chrystus powiedział: ,,Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28) i zaprasza każdego z nas na intymną rozmowę o tym, co nosimy w sercu, co nas boli. Zanurzając  się w Misterium Paschalnym, otwieramy się na działanie łaski płynącej z Krzyża. Leczymy w ranach cierpiącego Zbawiciela naszą duchową słabość i grzeszność. Prosimy o siłę i wytrwałość, żebyśmy nie zagubili się we współczesnym świecie. Chcemy zyskać pokój serca, pocieszenie i poczucie bezpieczeństwa. W głębi duszy pragniemy pozostać wierni Chrystusowi, a tym samym wnosić w życie rodziny i ojczyzny wartości, które czynią nas prawdziwymi Jego uczniami. Wielki Post to najlepszy czas dla ożywienia naszej chrześcijańskiej wiary i nadziei, byśmy przygotowali się na przyjęcie światła i radości wielkanocnego poranka.
    Wielkanoc jest wydarzeniem, którym Trójca Święta dokonuje wielkich dzieł w historii ludzi i Kościoła. Co roku powraca pytanie: czy i na ile przeżywanie cudu Zmartwychwstania Pańskiego zmienia nas samych i nasze życie?
    Jako wyznawcy Chrystusa nie tylko z uwagą słuchamy w Wielki Czwartek Jego przykazania miłości i staramy się je zrozumieć, nie tylko z wewnętrznym zaangażowaniem śledzimy wydarzenia Wielkiego Piątku: proces, Mękę i niewinną śmierć Pana, nie tylko w przerażającej ciszy z szacunkiem stajemy u Jego grobu w Wielką Sobotę. Nasza droga wiary wiedzie dalej, bo Chrystus nie jest tylko jednym z szeregu wielkich zmarłych. Jeśli patrzymy na Niego oczami wiary, to musimy poczuć absolutną pewność, że On żyje. W tym bowiem zawiera się treść przesłania Wielkiej Nocy i do zrozumienia tego musimy stale i niestrudzenie dorastać. Zostaliśmy powołani, żeby własnym stylem życia zaświadczać, że Chrystus żyje nie tak jak idea, ale jako Osoba, której obecność w nas i dla nas przenika zarówno nasze wnętrze, jak i przestrzeń naszych wzajemnych relacji, słowem całe nasze istnienie. Przenika, a tym samym ma moc przemieniania.
    Zwróćmy uwagę, jak radykalnie spotkanie w Wieczerniku ze Zmartwychwstałym przemieniło duchowo Jego uczniów pełnych lęku i bezradności. Chrystus w miejsce niepokoju, strachu, poczucia beznadziejności obudził w nich radość i odwagę, napełnił ich swoim pokojem i dał nową nadzieję. Dotknął zbolałych serc Apostołów i podniósł na duchu tę zastraszoną wspólnotę, przybitą świadomością niepowodzenia misji swego Mistrza. W dzisiejszym świecie często wspólnoty, jakimi są zwłaszcza małżeństwa i rodziny, ulegają osłabieniu albo wręcz zniszczeniu z powodu przedmiotowego podejścia do drugiego człowieka, niedostatecznie pogłębionych relacji osobowych, braku spontaniczności uczuć i męstwa, a także na skutek wybujałego indywidualizmu, zimnej kalkulacji i utylitarystycznego traktowania rzeczywistości.
    A trzeba tak niewiele: pozwolić działać Temu, który żyje i jest z nami. Uwierzyć w tę prawdę całym sercem i umysłem, a nie pogrążać się w bezradności, zwątpieniu, poczuciu opuszczenia. Tak jak nie przeszkodziły Chrystusowi zaryglowanie drzwi Wieczernika, tak i zamknięte szczelnie drzwi do ludzkiego serca nie będą przeszkodą dla Jego ożywiającego działania.
    Czas najwyższy, żeby zastanowić się, co nam zasłania żyjącego Chrystusa. Może jest tak, że uczyniliśmy z krzyża cel, mistyfikując ból i cierpienie, a zapomnieliśmy o Zmartwychwstaniu, choć ono nie przekreśla Krzyża. Pewnie każdy z nas ma swoje rany i blizny, gdyż nieraz cierpieliśmy na skutek różnych rozczarowań i frustracji, z powodu krzywd wyrządzonych nawet przez ludzi bliskich. Niewyjawione rany są też w naszych relacjach z Panem Bogiem. Wszystko to ukrywamy, wkładając maski czy ochronne pancerze zobojętnienia i hipokryzji.
    A Zbawiciel ukazał się Apostołom jako Ten, który nadal nosi rany po ukrzyżowaniu, bo Zmartwychwstanie nie było prostym happy endem. Nie musimy przed Chrystusem ukrywać naszych zranień – On jeden może je uleczyć, bo ,,w Jego ranach jest nasze zdrowie”, jak głosi prorok Izajasz.
    Te rany na ciele Zmartwychwstałego pozwoliły uwierzyć św. Tomaszowi, który bardzo przypomina współczesnego człowieka. Także jego cechowały przesadnie krytyczna postawa i pesymizm. Także on ufał jedynie swemu rozumowi, był realistą, miał dużo wątpliwości dotyczących wiary w Boga, potrzebował racjonalnych dowodów i bał się po raz drugi zawierzyć. Podobnie niejeden z nas nie potrafi przezwyciężyć niespełnionych oczekiwań, nagłego ataku cierpienia, rozczarowania i czuje, że boleśnie zawiódł się na Jezusie. Żyjemy w świecie, w którym liczy się przede wszystkim to, co można zobaczyć na własne oczy, przeliczyć, zważyć, zmierzyć. Liczy się rozum i zmysły, a zagubiła się zdolność do kontemplowania i zadziwienia tajemnicą stworzenia i zbawienia świata, tajemnicą życia.
    Chrystus objawił św. Tomaszowi całkiem inną rzeczywistość, pozwolił mu dojrzeć do pełni wiary i przez dotknięcie swoich ran pomógł odzyskać bliskość z Bogiem i dawne zaufanie. Również w naszym życiu są takie doświadczenia ciemności, kiedy nie znajdujemy światła pocieszenia, bo ból, smutek i gorycz przesłoniły prawdę o Zmartwychwstaniu. Z tego zamknięcia w spirali cierpienia wydobędzie nas tylko wiara, że stale jesteśmy w ręku Boga. On przemieni nas, gdy otworzymy się na Jego łaskę i moc. Chrystus nigdy nie obiecywał, że będziemy w magiczny sposób chronieni przed nieprzyjemnościami i różnego rodzaju krzyżami. On tylko daje nam swymi słowami pewność, że naprawdę zwyciężył świat, że żyje i jest z nami, że jest obecny w każdej Eucharystii.
    Kiedy przychodzimy na ucztę eucharystyczną z nocy naszego trudnego, może niezbyt udanego czy wręcz zniszczonego życia, Jezus przemienia tę naszą szarą rzeczywistość, tworząc atmosferę intymności i miłości. Daje ,,chleb życia”, by także w nas dokonało się zmartwychwstanie, przemienienie i powstanie do nowego życia. A zatem Krzyż ze swym zbawczym sensem nie jest celem, ale drogą. Przemieniony ból staje się najgłębszą radością.
    Wobec radosnego Alleluja wszystko, co w naszym odczuciu jest dramatem życia albo klęską iluzji, musi zejść na margines myślenia i przeżywania. W codzienne skomplikowane sytuacje i przygnębiające problemy trzeba jak najszybciej wpuścić światło Zmartwychwstania i zaufać. Wielkanoc bowiem przynosi wiarę, że nie ma rzeczy niemożliwych, a walka z zatruwającym nasz spokój złem ma sens, że warto dążyć do tego, co w górze, ponieważ istnieje coś więcej niż ten świat i to życie.
    Jeśli będziemy zajęci tylko sobą i własnym bólem, to Chrystus i tak nas odnajdzie i poprowadzi do zrozumienia, że nie wszystko należy mierzyć miarą sukcesu, korzyści, wygody i że nieszczęsny egocentryzm oddala od tego, co uświęcone Miłością odkupieńczą. Nie wolno nam więc zapominać o cierpieniu innych ludzi, o bólu i ranach świata. Na te sprawy wyczula współczesnych papież Franciszek, który niesie swą argentyńską wrażliwość na los braci i sióstr wykluczonych ze świata sytych, bogatych i zadowolonych. Ufamy, że krokami i słowami tego papieża kieruje Duch Święty, który czuwa nad każdym następcą Świętego Piotra na Stolicy Apostolskiej. Ani lekceważeniem, ani zimną obojętnością, ani agresywnym negowaniem nie zagłuszajmy nauczania tego proroka naszych czasów zatroskanego o bezmiar cierpienia na świecie, które staje się formą solidarnej więzi rodziny ludzkiej z odwiecznym Ojcem, ale które można uczynić kształtem miłości.

    Moi Drodzy, z okazji Świąt Wielkiej Nocy serdecznie życzę Wam dorastania do prawdziwej bliskości z Chrystusem zmartwychwstałym, który żyje wśród nas i ma moc przemieniania człowieka i świata.

Z ostatniej chwili:
  • Życzymy udanych wakacji!